Pasja Psiej Matki Beata Zielińska

Pasja Psiej Matki Beata Zielińska

Share

Dorosłe psy i szczeniaki. Szczecin i okolice. 🔹 Beata Zielińska – behawiorystka i trenerka psów

Twój pies boi się ludzi, spacerów, dźwięków albo nowych miejsc?

Behawiorystka i trenerka psów 🐾 Specjalizuję się w pracy z psami lękowymi, skrajnie wycofanymi i po trudnych doświadczeniach. Łączę wiedzę behawioralną z wielostronnym doświadczeniem praktycznym. Jest wycofany, niepewny lub po trudnych doświadczeniach? A może po adopcji albo zakupie okazało się, że wspólne życie jest trudniejsze, niż się spodziewaliście? Pomagam opiekunom zrozumieć, co stoi za zac

26/08/2026

DUŻY PIES W MIESZKANIU? 😱 „ON MUSI MIEĆ DOM Z OGRODEM!” — naprawdę?

Właściciele dużych psów w bloku — jak często to słyszycie?

Ja często.

Bo co z tego, że pies ma 1000 m² ogrodu, jeśli właściwie z niego nie wychodzi?

❗ Ten sam trawnik.
❗ Te same zapachy.
❗ To samo otoczenie.

Wyobraź sobie, że ktoś mówi Ci:

👉 „Masz przecież ogródek. Po co masz gdziekolwiek wychodzić?”

Przez tydzień.
Miesiąc.
Rok.

Ogród jest świetnym dodatkiem, ale dla większości zdrowych psów nie zastępuje spaceru i poznawania świata.

Pies potrzebuje m.in.:

🐾 węszenia,
🐾 nowych zapachów,
🐾 spokojnej eksploracji,
🐾 ruchu,
🐾 poczucia bezpieczeństwa,
Psy bardzo schorowane, starsze czy silnie lękowe mogą naprawdę dużo zyskać dzięki własnemu, bezpiecznemu ogrodowi.

Jak zawsze — patrzymy na konkretnego psa.

Czy duży pies może mieszkać w bloku? Oczywiście.

Dwa duże psy? Też.

Trzy? To zależy.

Nie od samego metrażu, tylko od tego:

👉 jak wyglądają spacery,
👉 jakie ma potrzeby,
👉 jaki ma wiek i zdrowie,
👉 gdzie mieszkacie,
👉 czy jest winda.

Duży, starszy pies na 4. piętrze bez windy? To może być problem.

Mały pies, którego można bezpiecznie wnieść? Drugie piętro bez windy już całkiem spoko.

Nie oceniajmy jakości psiego życia po tym, czy za oknem stoi blok, czy dom.

Można mieć wielki ogród i nie zaspokajać podstawowych potrzeb psa.

Można też mieszkać z dużym psem w bloku i zapewnić mu świetne życie.

Pies potrzebuje świadomego, odpowiedzialnego człowieka. ❤️

Piszę o tym również z myślą o adopcjach.

Jeśli widzisz dużego psa, który pasuje do Twojego stylu życia, nie skreślaj go tylko dlatego, że mieszkasz w bloku.

Porozmawiaj ze schroniskiem, fundacją albo wolontariuszem, który zna psa.

Niestety nawet w jednym schronisku można spotkać bardzo różne podejście do adopcji, więc jedna niemiła rozmowa nie powinna Cię zniechęcić.

Pytaj dalej i dowiedz się, jaki jest ten konkretny pies.

Jak znosi miasto?
Ile potrzebuje ruchu?
Jak reaguje na schody, windę, ludzi i inne psy?

👇 Czy duży pies w mieszkaniu w bloku nadal Was dziwi ?
Co wybieracie? Czy piękny duży dom i dwa spacery w tygodniu czy mieszkanie i codzienna eksploracja świata ?

25/08/2026

Obroże elektryczne: dlaczego mówię NIE 🐾

„Ale to tylko wibracja".
„Dobry trener wie, kiedy jej użyć".

Słyszę to coraz częściej i szczerze - nie przekonuje mnie. A nawet budzi we mnie nerwowość :) Takie teksty działają na emocjach ludzi, którzy są zdesperowani, jeśli dostają przekaz, że to cudowny środek - niby bez szkody dla psa. Mało kto mówi, że obroża może wyrządzić ogromną szkodę.

Zastanówcie się, co się właściwie dzieje, gdy pies dostaje nieprzyjemny bodziec za oddalenie się, a wraca do nas, żeby go uniknąć. Wraca, bo przy nas jest fajnie? Czy dlatego, że nauczył się, jak uniknąć czegoś złego?

Dla mnie to ogromna różnica.

Badania nie pokazują, żeby trening z obrożą elektryczną był skuteczniejszy niż ten oparty na nagradzaniu jedzeniem lub zabawą. Za to częściej widać u psów napięcie i stres.

I jeszcze jedno - brak zachowania to nie to samo co brak emocji.

Pies może przestać warczeć, ale nadal się boi.
Może przestać szczekać, a mimo to być przeciążony.
Może przestać reagować na innego psa - nie dlatego, że poczuł się bezpiecznie, tylko dlatego, że nauczył się, że reakcja się nie opłaca.

Potem słyszę: „on nagle zaczął być agresywny". Nagle? On wcześniej ostrzegał - napinał ciało, odwracał głowę, warczał.
Konsekwentnie karząc komunikację, w końcu doprowadzimy do tego, że pies przestanie ostrzegać. Tylko że emocje nigdzie nie znikają.
Przy używaniu narzędzi awersyjnych - psiaki mogą funkcjonować jak tykające bomby. Są psiaki, które nie odniosą skutków negatywnych. No ale ryzyko jest spore.

„Wibracja to nie kara" - słyszę czasem taki przekaz :( Zmiana nazwy nie zmienia mechanizmu.
Jeśli pies robi coś, żeby tego uniknąć, to dla niego to jest awersyjne, niezależnie jak to nazwiemy.

Nie interesuje mnie wyłącznie to, czy pies wykonał polecenie.
Interesuje mnie, czy rozumie, czego od niego oczekujemy, czy ufa człowiekowi, czy problem został naprawdę przepracowany, czy tylko stłumiony.

Przywołanie da się nauczyć, pogoń da się przepracować, samokontrolę da się zbudować - bez bólu, strachu i groźby dyskomfortu.

Szybki efekt nie zawsze oznacza dobrą pracę z psem.
A posłuszny pies nie zawsze znaczy, że czuje się bezpiecznie 🐕🤍

20/08/2026

Ku przestrodze.
Przeczytajcie proszę. Nie tak dawno był w Szczecinie...

Jest od jakiegoś czasu w psiej części internetu taki „treser-magik”. Jeden z tych, którzy „naprawiają” psy w dwie godziny. Jego metody od początku budziły we mnie bardzo konkretne skojarzenie – nie ze szkoleniem zwierząt, behawioryzmem czy terapią zachowania, ale raczej z metodami podporządkowywania ludzi znanymi z więzień albo czasów wojskowej „fali”. Zastraszyć, złamać, wymusić podporządkowanie, a potem pokazać w internecie „efekt”. Pies już się nie rzuca, nie protestuje, nie podejmuje działania. „Naprawiony”.

Ten człowiek pojawiał się kiedyś również na naszym profilu, próbując podważać nasze metody pracy i przy okazji reklamować swoje usługi. W swoich social mediach chwalił się kopiowaniem uszu u swoich psów, a publikowane przez niego filmy dotyczące traktowania zwierząt od dawna budziły moje ogromne wątpliwości dotyczące tego, czy nie przekraczają granicy, za którą kończy się „metoda szkoleniowa”, a zaczyna zwyczajne znęcanie się nad zwierzęciem.

I teraz dochodzimy do części tej historii, która jest tak absurdalna, że gdyby ktoś wymyślił ją na potrzeby filmu, uznałabym scenariusz za przesadzony. Jak informuje TVP3 Bydgoszcz, Dariusz M. był już wcześniej skazany za zabójstwo. W latach 90. w Sadkach podłożył ładunek wybuchowy pod samochód człowieka, którego zamierzał zabić. Przez przypadek do samochodu wsiadł brat niedoszłej ofiary i to on zginął w zamachu. W 1998 roku Dariusz M. został za to skazany na 25 lat pozbawienia wolności.

Po wyjściu na wolność dopuścił się kolejnego przestępstwa. Tym razem jego ofiarą było zwierzę. Według ustaleń prokuratury 14 kwietnia 2025 roku w Sadkach wielokrotnie kopał kota, powodując u niego uszkodzenia wielonarządowe skutkujące śmiercią zwierzęcia. Sąd w Nakle skazał go za to na 5 miesięcy pozbawienia wolności oraz nakazał wpłatę 3 tys. zł na rzecz Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

I wiecie co? Jest coś, co chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Taka patologia, jawna przemoc wobec zwierząt i ludzie bez elementarnej wiedzy, empatii czy jakiegokolwiek przygotowania zawsze znajdą w internecie ogromną grupę fanów. Wystarczy być odpowiednio głośnym, pewnym siebie i pokazać spektakularne „przed i po”. Tymczasem naprawdę dobrzy trenerzy, którzy uczą się latami, aktualizują wiedzę, rozumieją mechanizmy uczenia się, emocje i zachowanie psa, często nie są w stanie przebić się przez ściek, który zalewa trenerską część internetu.

Bo wiedza jest mało widowiskowa. Proces wymaga czasu. Dobra terapia zachowania rzadko wygląda spektakularnie na trzydziestosekundowej rolce. Za to przemoc sprzedaje się znakomicie. Pies przed „treningiem” szczeka, rzuca się, protestuje, a po dwóch godzinach stoi nieruchomo. Internet krzyczy: „Ale efekt!”. Tylko że złamanie psa nie jest jego naprawieniem. Stłumienie zachowania nie oznacza rozwiązania problemu, bezruch nie oznacza spokoju, a podporządkowanie osiągnięte strachem nie jest terapią.

Najsmutniejsze jest to, że nawet po tej historii zapewne znajdą się ludzie, którzy nadal będą tego człowieka bronić. Kiedy wróci do social mediów, prawdopodobnie znowu pojawią się klienci gotowi oddać mu swoje psy, a ci, którzy będą zwracać uwagę na sposób traktowania zwierząt, znowu mogą usłyszeć wyzwiska czy groźby.

Ale wiecie co? Właśnie dlatego trzeba zgłaszać. Każdą groźbę, każdy film, który może dokumentować znęcanie się nad zwierzęciem, każde podejrzenie popełnienia przestępstwa w tym naruszenie dóbr osobistych. Nie tylko pisać oburzony komentarz pod rolką. Zapisywać linki, robić screeny, zabezpieczać nagrania, daty i zgłaszać je tam, gdzie powinny trafić. Bo może za pierwszym razem nikt nie zareaguje. Może za drugim też nie. Ale w końcu ktoś zobaczy to, co my widzimy od dawna.

Popularność nie jest dowodem kompetencji, tysiące obserwujących nie są świadectwem wiedzy, a przemoc psychiczna nie staje się metodą szkoleniową tylko dlatego, że człowiek stosujący ją wobec zwierzęcia nazywa siebie trenerem psów i ma kilka tysiecy fanów.

20/08/2026

🐾 Chcesz, żeby Twój pies lepiej dogadywał się z innymi psami, spokojniej je mijał i potrafił odpocząć mimo obecności różnych bodźców?

Zapraszam na spacer komunikacyjny / socjalizacyjny z behawiorystką 💓

W wakacje też pracujemy z psiakami — a do końca wakacji obowiązuje niższa cena: 65 zł / pies zamiast 80 zł.

📅 22.08, sobota
⏰ 10:05
📍 Lewobrzeże – okolice Głębokiego lub Syrenich Stawów

Jeśli zbierze się grupa chętnych, możemy również zorganizować spacer na Prawobrzeżu.

🐶 Co robimy podczas spaceru?

Obserwuję każdego psa i dostosowuję sposób pracy do jego potrzeb, emocji i możliwości.

Zależy mi na tym, aby psy rozwijały kompetencje społeczne — uczyły się:
- spokojnego mijania psów i ludzi,
- czytania psich sygnałów,
-właściwej komunikacji,
-odpoczywania w obecności innych psów,
-radzenia sobie z bodźcami środowiskowymi.

Spacer odbywa się w spokojnym tempie, z przerwami i czasem na regulację emocji. W zależności od kondycji psiaków.

To nie jest typowy spacer równoległy, podczas którego psy po prostu idą obok siebie bez kontaktu.

Tworzę przestrzeń do bezpiecznych interakcji, obserwacji i „psich rozmów” — oczywiście wtedy, kiedy jest to odpowiednie dla konkretnych psów.

Pracujemy również z codziennymi bodźcami: 🚲 rowerami, 🛴 hulajnogami, przechodniami czy ruchem miejskim. Zakres pracy zawsze dostosowuję do uczestników.

🐕 Masz szczeniaka?
Napisz do mnie — jeśli zbierze się grupa, stworzę również spacer socjalizacyjny specjalnie dla szczeniąt, albo włączę szczeniaka w spokojną grupę psów.

✨ Kameralne grupy: 3–5 psów
✨ Opieka behawiorystki i trenerki psów
✨ Jestem również trenerką profilaktyki pogryzień

💰 Wakacyjna cena: 65 zł / pies
⏱️ Spacer trwa ok. 1,5–2 godziny
Cena regularna: 80 zł.

📩 Zapisy przez wiadomość prywatną lub WhatsApp.

Nie wiesz, czy Twój pies jest już gotowy na spacer grupowy? Napisz. Wspólnie ustalimy, czy może bezpiecznie dołączyć do grupy, czy lepszym pierwszym krokiem będzie spotkanie indywidualne.

Do zobaczenia na spacerze! 🐾💚

17/08/2026

Ponad 600 km w jedną stronę na szkolenie z psami — normalni ludzie jadą tyle chyba na wakacje 😂
Pojechałam na intensywny kurs i warsztaty w jednym, dedykowane dla trenerów i behawiorystów u .i.bomba

Wracam z głową pełną pomysłów i bardzo się cieszę, że pojechałam.
Tym razem: mantrailing w terapii behawioralnej.

Właśnie to było dla mnie najciekawsze - że tropienie może być czymś dużo więcej niż szukaniem człowieka i pracą nosem.

W pracy behawioralnej nie chodzi o to, żeby pies tropił „książkowo". Chodzi o to, co dzieje się z konkretnym psem: czy nabiera odwagi, czy zaczyna sam podejmować decyzje, czy czuje się skuteczny, jak radzi sobie z ludźmi i z własnymi emocjami. Mnóstwo też uczy się przewodnik psa : prowadzenia na lince, czytania go, harmonizacji.
Tropienie staje się wtedy narzędziem - pretekstem do budowania pewności siebie, a nie celem samym w sobie.

Na szkoleniu było kilka bardzo różnych psów i to było super. Żadnego przepisu na wszystko. Przy każdym trzeba było pomyśleć i dobrać pracę trochę inaczej.

Ze mną pojechał Szado 🤎
Kto go zna, wie, że obcy ludzie nie należą do jego ulubionych elementów świata 😅
To pies z niełatwą historią - wyłapany kiedyś w lesie, na starcie z dużym bagażem.
Mnóstwo już z nim wypracowałam, ale zostało nam jeszcze trochę tematów do przepracowania.
A tam… z każdym kolejnym tropieniem otwierał się coraz bardziej. Był skuteczny, wiedział, co robić, nabierał pewności siebie. Było po nim widać tę psią dumę.

Bardzo pilnuję też tego, u kogo się szkolę. Nie jeżdżę byle gdzie po kolejny papierek - chcę uczyć się od ludzi, których podejście do psa jest mi bliskie: którzy obserwują, czytają emocje i nie wciskają każdego psa w ten sam schemat.
To dla mnie kolejna dawka wiedzy i apetyt na więcej :)

A teraz chcę to wszystko przetrenować w praktyce, nie tylko na szkoleniu 😊
Dlatego jeśli jesteście moimi stałymi klientami i macie ochotę spróbować tropienia ze swoim psem - odezwijcie się! Do końca sierpnia trenujemy razem - Wy i Wasz pies zyskujecie nowe doświadczenie, a ja mam okazję dopra

12/08/2026

Dlaczego coraz mniej osób chce adoptować psa?

Od jakiegoś czasu bardzo mnie to zastanawia.

Jeszcze kilka lat temu było inaczej. Pojawiał się mały, fajny kundelek i było kilka telefonów, kilka sensownych domów, ludzie chcieli przyjechać, poznać psa. Inna sytuacja - pies trafiał do domu tymczasowego, chwila nauki go z życiem i zaraz było dużo chętnych na adopcję.

Jak jest Dziś? Czasami pojawia się naprawdę fajny pies i cisza.

Nie mówię tylko o psach starszych, dużych czy trudniejszych. Chociaż im też jeszcze parę lat temu było dużo łatwiej znaleźć dom.
Małe, młode, sympatyczne kundelki też potrafią dziś czekać bardzo długo.

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje.

Kiedy jest duża interwencja, rozbita pseudohodowla, psy w typie rasy – ludzie ruszają z pomocą. Bardzo dobrze, bo te psy też jej potrzebują.

Ale obok, w lokalnym schronisku, siedzi zwykły kundelek. Też cierpi. Czasami też jest w naprawdę dramatycznej sytuacji. A z jakiegoś powodu jest mniej zauważalny.

Podobnie mam z psami sprowadzanymi z zagranicy. Nie twierdzę, że nie należy im pomagać. Każdy pies zasługuje na dobry dom.

Tylko czasami zadaję sobie pytanie: skoro u nas, kilka czy kilkadziesiąt kilometrów dalej, nadal siedzą psy, które czekają miesiącami, a czasem latami, to dlaczego tak trudno znaleźć dom właśnie im?

Mam też wrażenie, że coraz częściej chcemy konkretnego wyglądu. Pies po pseudohodowli, w typie maltańczyka, yorka czy shih-tzu, potrafi wzbudzić ogromne zainteresowanie.
A obok siedzi mały, zdrowy, fajny kundelek i telefon milczy.

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek oceniać. Każdy może mieć swoje preferencje i swoje zdanie.

Naprawdę próbuję zrozumieć, co się zmieniło. Jestem ciekawa Waszego zdania. Co Wami kieruje? Dlaczego wybieracie tak, a nie inaczej?

Czy ludzie częściej kupują psy zamiast adoptować?
Czy boją się adopcji?

Jestem naprawdę ciekawa Waszych odpowiedzi.

Jeśli kiedyś myśleliście o adopcji, ale z niej zrezygnowaliście – co Was zatrzymalo?

Bo ciągle lokalne psy nadal czekają. Mam wrażenie, że coraz trudniej sprawić, żeby ktoś w ogóle je zauważył. Pewnie każda wolontariuszka/wolontariusz wie o czym mówię.
Post ma na celu poznanie różnego zdania osób, nie krytykowanie nikogo za adopcję lub kupowanie psiaka z hodowli. Każda decyzja ma swoje plusy i minusy.
Ludzie kierują się różnymi pobudkami. Jesteśmy różni i to jest ok.

i

11/08/2026

Adoptowałaś psa i .... trochę się martwisz, bo nie wygląda na szczęśliwego?

Spokojnie. On jeszcze nie wie, że właśnie trafił do dobrego domu. ❤️

Nowe miejsce, nowi ludzie, inne zapachy, dźwięki, spacery, rytm dnia to dla psa to naprawdę ogromna zmiana. Nawet jeśli trafił do Ciebie ze schroniska. Pamiętaj, że schronisko to też był jego dom.

Dlatego w pierwszych dniach po adopcji nie oczekuj, że od razu będzie jadł, bawił się, spał brzuchem do góry i chodził za Tobą z merdającym ogonem.

Może być cichy, wycofany, niespokojny. Może szczekać, być niepewny. Może gorzej jeść. Może dużo spać albo przeciwnie - mieć problem z odpoczynkiem.
Postaraj się mu pomóc.
Zrozumieć go. Może mieć problem z jedzeniem przy człowieku, albo kompletnie w drugą stronę, rzuca się na jedzenie, jakby całe życie głodował.

Daj mu czas.

Nie zabieraj go od razu na wycieczki, do znajomych i nie próbuj od razu nadrobić jego stracony czas.
Na początek dużo ważniejsze są: spokój, rutyna, przewidywalne spacery i możliwość odpoczynku.

I bardzo ważne - jeśli możesz - rób spotkania zapoznawcze jeszcze przed adopcją.
To naprawdę potrafi ułatwić późniejszy start !!

Ale - jeśli po kilku dniach patrzysz na swojego psa i myślisz:
Nie wiem, czy robię to dobrze ? Szukaj wsparcia, już na początku.

❤️ Wsparcie dla świeżych adopciaków

Jeśli skorzystasz ze szybkiej konsultacji behawioralnej w ciągu 7 dni od adopcji, cena konsultacji wynosi 150 zł ( czas trwania 1h-1,5h). Możliwość również konsultacji szybkiej adopcyjnej online - w cenie 120 zł ( również jeśli odbywa się do 7 dni od adopcji wg umowy adopcyjnej)

Możemy omówić pierwsze dni, spacery, odpoczynek, kontakt z domownikami, jedzenie, lęki i wszystko to, co budzi Twoje wątpliwości.

Bo czasami kilka drobnych zmian na początku potrafi bardzo ułatwić wspólne życie.
Na zdjęciu Ramzes - 12 latek, który nie ma szczęścia i nadal siedzi w schronisku, choć to cudny psiak, ktory zasługuje na najlepszy dom 🏡 ( jeśli chcesz go poznać - skontaktuj się ze mną )

10/08/2026

Za kulisami konsultacji ...
Są takie konsultacje, po których długo myślę. Ciężko zamknąć drzwi i po prostu się wyłączyć.

W moim zawodzie trzeba mieć dużo zrozumienia i umiejętności rozmowy z ludźmi.
Kiedy wchodzę do czyjegoś domu, chowam do kieszeni myśl: „ja zrobiłabym to inaczej”.

Bardzo często spotykam ludzi, którzy naprawdę chcą pomóc swojemu psu ❤️ Kochają go, martwią się, próbują — tylko brakuje im wiedzy. I ogromnie się cieszę, kiedy mogę pomóc im lepiej zrozumieć swojego psa.

Ale są też trudniejsze sytuacje.

Czasami opiekun zwyczajnie nie ma już możliwości emocjonalnych, czasowych czy fizycznych, żeby zapewnić psu to, czego potrzebuje.
Młody, aktywny pies ma dwa spacery po 10 minut, jest sfrustrowany, a opiekunowie wiedzą, że nie są w stanie tego zmienić :(
Smutne, ale częste.
Nie umiem wyłączyć się, wysłać zalecenia i stwierdzić, ich pies to ich problem :(

Co wtedy?

Czasami najlepsze, co można zrobić dla psa, to znaleźć mu nowy dom.

Nie mówię o oddawaniu psa dlatego, że ciągnie na smyczy, szczeka albo pojawił się pierwszy problem. Mówię o sytuacjach, kiedy wspólne życie naprawdę przerasta człowieka i mimo prób nie jest on w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb psa.

Właśnie dlatego sens mają też procedury adopcyjne — rozmowy, spotkania, poznanie psa. Nie po to, żeby utrudniać życie, ale żeby decyzja była świadoma.

W swojej pracy kilka razy pomagałam znaleźć psu nowy dom. Odpukać - za każdym razem była to dobra decyzja.

Na zdjęciu Felek ❤️
Jego opiekunka adoptowała dwa psy - rodzeństwo, które kompletnie nie odnajdywało się razem. Felek dodatkowo bardzo źle radził sobie w centrum miasta, a opiekunka była wykończona.

Podjęła trudną decyzję, żeby znaleźć mu inne miejsce.

Dziś Felek od dawna mieszka w nowym domu. Jest kochany i zaopiekowany.

Czasami odpowiedzialność wygląda właśnie tak.

Jeśli jest Ci trudno — szukaj wsparcia. Proś o pomoc. Nie bój się powiedzieć: „nie radzę sobie”.

Lepiej szukać rozwiązania wcześniej, niż czekać, aż człowiek i pies znajdą się na granicy swoich możliwości i np. oddadzą psa do schroniska.

06/08/2026

Spacer komunikacyjny / socjalizacyjny z behawiorystą
W wakacje też pracujemy z psami 💓
Do końca wakacji niższa cena za udział - 65 zł/ pies
🐶 10.08 sobota godz. 10:05 Lewobrzeże ( okolice Głębokiego lub Syrenie Stawy )
Jeśli będą chętni to też niedziela, ale godz. 09:05
Jeśli będą chętni - możliwość zrobienia spaceru na prawobrzeżu.

Podczas spacerów obserwuję psy i dostosowuję sposób pracy indywidualnie do każdego psiaka.
Zależy mi, aby psy budowały kompetencje społeczne - uczyły się komunikacji, spokojnego mijania innych psów i ludzi oraz odczytywania psich sygnałów.
Spacer jest w spokojnym tempie, z wieloma przerwami, tak aby psiaki uczyły się odpoczywania w obecności innych psów i ludzi.
Nie są to też typowe spacery równoległe bez kontaktu między psami.
Tworzę przestrzeń do bezpiecznych interakcji, obserwacji, „psich rozmów” i nauki komunikacji w kontrolowanych warunkach.
Pracujemy nie tylko z innymi psami, ale też z bodźcami środowiskowymi — takimi jak ludzie, rowery, hulajnogi czy miejski ruch. Zakres pracy dostosowuję do potrzeb uczestników.
Jeśli masz szczeniaka zgłoś się - stworzę spacer socjalizacyjny dla szczeniaków
- Kameralne grupy 3–5 psów
- Behawiorystka i trenerka psów a także trener profilaktyki pogryzień.
Koszt - Promocja wakacyjna - do końca wakacji - 65 zł/ pies - 1,5–2 h.
Cena regularna to 80 zł
Zapraszam i do zobaczenia
Zapisy na priv lub Whatsapp.
Jeśli nie jesteś pewien czy Twój pies jest gotowy na spacer w grupie, odezwij się i ustalimy czy lepiej dla Twojego psiaka najpierw indywidualne spotkanie czy można włączyć go do grupy.

04/08/2026

🐶 Wyjeżdżamy. Rano spacer z psem, śniadanko i pies zostaje sam w hotelowym pokoju, a my idziemy na plażę...? Hmmm.

To, że pies bez problemu zostaje sam w domu, nie oznacza, że będzie potrafił zostać sam w obcym miejscu.

Mika – moja klientka – od dłuższego czasu uczy się spokojnego zostawania sama w domu. Dziś potrafi zostać kilka godzin i robi naprawdę duże postępy.

Ale kiedy wyjeżdża z opiekunami, właśnie wtedy robi się najtrudniej.

Nowe miejsce. Nowe zapachy. Inne dźwięki. Hotelowy pokój albo hotel dla psów. To dla psa zupełnie inna sytuacja niż zostanie samemu we własnym domu.

Mika jest tylko przykładem. Pomyślcie o swoich psach.

Jeśli zabieracie psa na wakacje, pamiętajcie, że może bać się zostać sam w pokoju hotelowym. Nie każdy pies dobrze odnajdzie się też w hotelu dla psów. Zwłaszcza jeśli spędza tam dużo czasu w izolacji. Są jednak miejsca, gdzie psy mają stały kontakt z ludźmi. Dla wielu z nich to znacznie łatwiejsze.

Pies nie rozumie, że „pańcia poszła na plażę, żebym się nie przegrzał”. Wie tylko, że został sam w obcym miejscu.

W domu zna zapachy, dźwięki i swój rytm dnia. W nowym miejscu traci te wszystkie punkty odniesienia. To właśnie dlatego może reagować stresem.

Często słyszę: „robi mi na złość”, „specjalnie coś zniszczył”, „specjalnie nasikał”. Zanim tak pomyślimy, warto zadać sobie pytanie: dlaczego właśnie tutaj jest mu tak trudno?

💛 I jeszcze jedna rzecz.

Bardzo często słyszę, że kundelki są trudniejsze niż psy rasowe albo że kupując psa z hodowli, unikniemy problemów behawioralnych.

Z mojego doświadczenia wynika, że to MIT

Pracuję zarówno z kundelkami, jak i psami rasowymi. Lęk separacyjny, trudności z zostawaniem samemu czy stres w nowym miejscu dotyczą jednych i drugich. To nie rasa decyduje o tym, jak pies przeżywa rozłąkę. Są rasy z predyspozycją do niektórych problemów, ale nie musi to być regułą.

🐾 Trzymam kciuki za Wasze udane wakacje – i za spokojniejsze wakacje Waszych psów.
Tak - życie z psem to życie pełne kompromisów, wyrzeczeń ale też pełne wspólnych cudnych chwil ❤️

Want your business to be the top-listed Furniture Store?